勝って兜の緒を締めよ
かって かぶと の お を しめよ
Katte kabuto no o wo shimeyo
(Katte kabuto no o o śimejo)
Wygrywając miej zawiązany sznurek od hełmu.
Przybliżone znaczenie w języku polskim – trzymaj gardę do samego końca, nie należy spoczywać na laurach, cały czas miej się na baczność.

兜 – „Kabuto” to charakterystyczny japoński hełm, najczęściej z pokaźnymi rogami (słowo kabuto jest też określeniem chrząszcza z rogami na głowie). To okrycie głowy miało często doczepioną maskę, która swoim nieco przerażającym wyglądem miała wywoływać strach u przeciwnika. Słowo 緒 – „o” oznacza sznurek, który służył do przywiązywania hełmu (widoczny na fotografii).

Źródło zdjęcia – https://pl.pinterest.com/pin/434315957807818863/

Dziś chcielibyśmy przybliżyć Państwu nieco temat rynku gier komputerowych w Kraju Kwitnącej Wiśni, bowiem rynek ten jest swego rodzaju odzwierciedleniem postawy narodowej Japończyków. Jeśli przejrzymy statystyki sprzedaży gier na całym świecie, zwykle rankingi są podzielone na działy – sprzedaż globalna, Europa, USA i właśnie Japonia. Japonia jest zdecydowanie potentatem na rynku gier komputerowych, firmę Nintendo zna prawdopodobnie każdy, konsole firmy Sony są również hitem w skali światowej. Skupmy się jednak na wspomnianych rankingach. Praktycznie za każdym razem topowe gry w skali globalnej znajdują się w pierwszej piątce sprzedaży w USA i Europie co przekłada się na miejsce w rankingu globalnym. Jednakże tradycją jest też to, że w tej globalnej klasyfikacji zawsze znajduje się tytuł spoza rankingów z USA i Europy. I te tytuły to właśnie pozycje z rankingu w Japonii, a ten zawsze odbiega od reszty świata. Zdarzają się japońskie gry, które zyskują z miejsca popularność na skalę globalną, jak choćby gra Pokemon GO, która to samą sobą poprawiła notowania giełdowe firmy Nintendo o kilka punktów. Jednakże sprzedaż większości tytułów z japońskiej top listy nigdy nie jest w czołówkach list zagranicznych. Wynika to z tego, że Japończycy jako naród bardzo wspierają rodzime produkty na każdej wręcz płaszczyźnie, co w przypadku gier komputerowych stanowi czasem niemal 50% sprzedaży globalnej. Ponadto z naszych prywatnych rozmów przeprowadzonych z kilkunastoma Japończykami wynika, że światowe hity jak np. gry World Of Warcraft, seria Diablo czy wszelkie symulatory gry w piłkę nożną z serii FIFA bądź PES nie są w ich kraju zbyt rozpoznawalne – kilka osób nawet nie słyszało o żadnej z wspomnianych gier. I generalizując – europejsko-amerykański model gry sieciowej za pośrednictwem komputerów PC w Japonii nie jest aż tak popularny.

Bardzo popularne w Japonii są natomiast wszelkiej maści gry i aplikacje na telefony komórkowe. Jadąc metrem w Osace, Kyoto, Tokio wielokrotnie zdarzyło się nam z ciekawości zajrzeć, co tak bardzo absorbowało Japończyków w ich telefonach, i znaczna część pasażerów grała właśnie w gry na komórce. Ta branża gier jest w Japonii niesamowicie rozwinięta, nie sposób zliczyć wszystkich tytułów ani firm z nią związanych. Podamy państwu przykład – mała rodzinna firma Wonderland Kazakiri Inc. i ich gra Block Quest http://bqm.blk-quest.com/en/. Sympatyczna gra na komórkę, którą osobiście polecamy. Kupując tego typu produkty wspiera się w Japonii lokalnych przedsiębiorców, co według nas jest cechą godną naśladownictwa.

Źródło zdjęcia – https://www.pokemon.com/pl/

Źródło zdjęcia – https://www.pokemon.com/pl/

Polecamy od drugiej minuty,krótka rozmowa z Japońskim profesorem polonistą na temat studiów języka polskiego w Japonii.

Od 7minuty 40 sekundy pytanie japońskiej studentki.

https://vod.tvp.pl/video/slownik-polskopolski,prosto-z-tokio-odc-359,34023956

Japonia słynie ze swojej czystości i widać to właściwie na każdym kroku. Jedną z rzeczy, która rzuciła nam się w oczy, jest czystość samochodów. Abolutnym hitem naszej ostatniej wycieczki była czysta betoniarka, wyjeżdżająca z budowy. Zarówno japońskie samochody dostawcze, ciężarówki, jak i np. betoniarki właśnie wyglądają jak samochody, które niemal przed momentem opuściły salon. Felgi i zderzaki lśnią nowością, opony wyglądają jak wypastowane po każdym użyciu. Efektu ciężarówkom dodaje jeszcze fakt, że część z nich jeżdżąca w nocy, jest podświetlona od spodu. Wygląda to niczym samochody w grach komputerowych IMG_2742 IMG_2743 IMG_2012
Zapraszamy do wysłuchania naszego medialnego debiutu, w trakcie którego jeden z naszych lektorów opowiedział o różnych aspektach związanych z nauką języka japońskiego. Dziękujemy Akademickiemu Radiu Index za tą możliwość.

 

http://www.wzielonej.pl/informacje/zielona-gora/arigato-kawaii-muzukashii-jezyk-japonski/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter

鯖を読む (czytanie „saba o jomu” transkrypcja „saba wo yomu”) to fraza japońska oznaczająca dosłownie „czytanie makreli”. Wywodzi się ona z dawnych czasów i nawiązuje do handlu rybami na słynnych japońskich targach rybnych. Wprawny kupiec podczas handlu tak zwinnie filetował sprzedawane ryby, że kupujący zaabsorbowany pokazem nie zwracał uwagi, że ostatecznie otrzymał ich mniej niż za nie zapłacił. Tak więc przysłowie to oznacza, że człowiek dla własnych korzyści często będzie oszukiwał innych. Jak to powiedzenie ma się do współczesnego handlu w Japonii?

Dziś większość japońskich sklepów ma kasy wrzutowe. Tak więc płacąc powiedzmy 500 jenów za produkty warte 340 jenów, sprzedawca wrzuca pieniądze do maszyny, ta wydaje resztę, która potem jest dodatkowo liczona przez sprzedawcę. Reszta jest wydawana co do jena, więc znany u nas zwyczaj „będę winna grosika” w Japonii nie ma racji bytu. Zdarzyła się nam sytuacja, kiedy płacąc za zakupy reszta wynosiła 1 jena, więc wyszliśmy już ze sklepu tej nie oczekując, po czym za nami wybiegła ekspedientka krzycząc „szanowny kliencie, reszta !”. Jednakże sytuacja ta ma również drugą stronę – gdy zabraknie nam 1 jena nawet przy dużych zakupach, raczej nie otrzymamy kupowanego towaru.

W związku z powyższym, przytoczona na wstępie fraza raczej nie ma już zastosowania w codziennym handlu. Choć być może wciąż można się spotkać z tym procederem, nam się to jednak nie udało.

16251795_1822544731335144_2754193299223673961_o

Takoyaki (たこ焼き) to jeden z ulubionych przysmaków Japończyków. Są to macki ośmiornicy zapiekane w cieście, całość zwykle oblewana jest sosem sojowym z dodatkiem posiekanych wodorostów. Jest to jedna z nielicznych przekąsek, które można kupić w Japonii w niemalże każdym miejscu, od marketów, po małe uliczne kramiki. Przy okazji tej potrawy przybliżymy dziś Pańswtu, jak wygląda sprawa z kupowaniem ciepłej żywności w japońskich sklepach.

Zasada jest następująca – im dłużej produkt stoi od chwili przyrządzenia, tym mniejsza jest jego cena. Na przykładzie podanych tutaj kulek ośmiornicy – powiedzmy że w markecie około godziny 8 rano potrawa zostaje upieczona (zwykle większe sklepy spożywcze mają własną kuchnię, gdzie przygotowuje się wszystkie wyroby „na ciepło”) i wystawiona na sklepowe półki. Cena wynosi ok 200 Y za opakowanie 8 kulek. Po 3-4 godzinach cena spada o 30%, po 5-6 już do 50%. Tak więc jeśli wybierzemy się na zakupy w godzinach popołudniowych możemy skosztować tego przysmaku w cenie o połowę niższej. Pojawia się w takim przypadku pytanie – czy jedzenie przygotowywane w marketach jest na tyle dobre, aby kupować je jeszcze w przecenie. Odpowiedź jest twierdząca – w Japonii ludzie przykładają ogromną wagę do tego, aby wszelkie potrawy były jak najwyższej jakości, i nawet jedzenie w supermarketach jest na bardzo wysokim poziomie (osobiście takoyaki z supermarketu smakowały nam bardziej, niż dwukrotnie droższe z kramu ulicznego). W ten sposób, każdy turysta może spróbować różnorakich potraw kuchni japońskiej nie nadszarpując tym samym swojego budżetu przeznaczonego na podróż – przy niektórych potrawach, jak np. Sashimi obniżka z 2000y do 1000y to przy obecnym kursie tej waluty oszczędność prawie 35zł.

18010943_1864141640508786_8290622912807280893_n

Onomatopeje w języku japońskim to jeden z ciekawszych aspektów życia codziennego. W Japonii ich użycie jest o wiele bardziej złożone niż w języku polskim – onomatopeje to również wyrazy „obrazo-naśladowcze”. Mamy dla przykładu onomatopeje na kapiący deszcz, na płynne wymawianie słów, rubaszny śmiech, powolne poruszanie się, czy nawet na zauroczenie. Faktem jest to, że jeśli osoba ucząca się języka japońskiego potrafi wpleść w swoją wypowiedź jakieś onomatopeje, to w oczach Japończyków od razu jest postrzegana jako bardzo sprawna językowo.

Dziś przedstawimy kilka takich wyrazów w odniesieniu do zwierząt domowych (przynajmniej w polskich warunkach).
ワンワン (wan wan, czyt. „łan łan”) to onomatopeja na dźwięk wydawany przez psy. Poza samym szczekaniem, jest ona używana również w innych sytuacjach – np. na małe psy często mówi się ワンちゃん (wan chan czyt. łan ćian), a popularny w Japonii fryzjer dla psów to ワンワンバーバー (wanwan baabaa czyt. łanłan baabaa).
にゃんにゃん (nyan nyan czyt. „nijan nijan”) to kocie miauczenie. Zapewne mieli państwo styczność z szaloną „piosenką” o kocie przemierzającym wszechświat pozostawiając za sobą tęczę. Nazywał się on Nyan cat czyli dosłownie „miau kot”.
ぴょんぴょん (pyon pyon czyt. „pion pion”) to z kolei odgłos królika. Chodzi tu o ogłos, jaki wydaje królik w trakcie kicania, więc naszym odpowiednikiem byłoby „kic kic”
ぶうぶう (buu buu) to dźwięk wydawany przez świnki. Bardzo urocze.
I na koniec ciekawostka – けろけろ+げろげろ (kero kero + gero gero) – to dźwięk wydawany przez żaby. Pierwszy to zwykła żaba, drugi to ropucha. Zwraca uwagę zgrubienie z „ke” na „ge” – w onomatopejach japońskich można pogrubić niektóre formy, co sprawia, że dźwięk/obraz jest bardziej donośny,mocny, natężony.

18199481_1870032389919711_8232115824639429172_n

Jednym z miejsc, które zawsze miło wspominamy z podróży po Japonii jest łaźnia. Mowa tu o łaźniach japońskich, zwanychお風呂(ofuro), które to łaźnie można na ulicy poznać po wielkim znaku湯/ゆ (yu, oznacza on gorącą wodę). Są to tamtejsze odpowiedniki naszych SPA, jednak kultura korzystania z tych miejsc jest znacznie odmienna. Po pierwsze łaźnie dzielimy na duże i małe – w dużych obowiązuje zakaz wstępu osobom wytatuowanym, w małych nie ma już tych ograniczeń. Po drugie asortyment łaźni jest zupełnie inny – sauna nie przypomina zbytnio popularnych w europie saun fińskich czy tureckich, ponadto po wyjściu z sauny należy najpierw opłukać się polewając ciało gorącą wodą z wiadra, a dopiero potem skorzystać z zimnej wody. Poza jacuzzi mamy min. 薬風呂 (łaźnia lecznicza) która działa naprawdę odprężająco, zwłaszcza po ciężkim i męczącym dniu, 電気風呂 (łaźnia elektryczna) to chyba najciekawsza sprawa – wanna z przymocowanymi do ścianek płytkami rażącymi elektrycznością (działa kojąco na bóle kręgosłupa, ma też działanie odchudzające. Na początku może się to wydawać bolesne, ale z czasem można się przyzwyczaić). I po trzecie ponieważ w łaźniach wszyscy poruszają się wyłącznie nago, obowiązuje podział damsko-męski. Oczywiście istnieją również małe, niepubliczne łaźnie, gdzie możliwa jest koedukacyjna kąpiel, jednak osobiście nie znaleźliśmy takich miejsc. Ciekawostką jest również system płatności – zwykle płacimy za wstęp a nie za godziny, więc teoretycznie możemy przebywać w łaźni cały dzień. Ceny łaźni w których bywaliśmy oscylowały między 400-1000 Y (ok 15-35zł)20293022_1908171159439167_8311269289401461284_n
Jak pokonać w Japonii duże odległości stosunkowo niedużym kosztem?
1. Samolot – w Japonii działają tanie linie lotnicze PEACH AIRLINES, które umożliwiają połączenie między różnymi większymi miastami w kraju. Co ciekawe bilety na samolot z tych linii są tańsze niż bilety na pociąg czy czasem nawet autobus. Ponadto z Osaki możemy udać się do krajów sąsiednich – Korea, Tajwan, Chiny i nawet do Hong Kongu. Link do strony firmy – http://www.flypeach.com/pc/en
2. Autobus – firma Willer Express oferuje tanie połączenia między niektórymi miastami prefekturalnymi. Sami korzystaliśmy z usług tej firmy – 10 godzinna trasa Tokio-Kioto nie była aż tak męcząca – autobusy są wyposażone w wygodne fotele i „klosze” pozwalające na zasłonięcie głowy, jeśli chcemy się zdrzemnąć. Do tego autobus zatrzymuje się regularnie co ok. godzinę na przydrożnych stacjach, gdzie możemy skorzystać z toalety czy zaopatrzyć się w prowiant. Link do strony firmy – https://willerexpress.com/en/#
3. Pociąg – prawdopodobnie część z Państwa słyszała o JR PASS – bilecie, który przez określony odcinek czasu daje glejt na wszelkie połączenia kolejowe w kraju, wliczając w to shinkanseny – superszybkie japońskie pociągi. Cena takiego biletu jest dosyć wysoka – 7 dni to ok 1000zł. Można go kupić w punkcie firmowym w Pradze Warszawie, Berlinie i innych dużych miastach europejskich. Jeśli lecimy do Japonii z zamiarem zobaczenia różnych części tego wyspiarskiego kraju, to jest to zdecydowanie najlepsza opcja do wyboru. Jeżeli jednak lecimy powiedzmy tylko do rejonu Kansai – Osaka, Kioto, Nara, Kobe to dużo korzystniejszą opcją jest REGION PASS. Jest kilka opcji do wyboru, ceny są stosunkowo niewysokie – ok 300zł za 5dniowy bilet z nieograniczonymi połączeniami. Więcej informacji na ten temat na stronie – http://www.japan-guide.com/e/e2357_kansai.html (całość w języku angielskim)19801054_1901224503467166_804789342636637438_o